Po śniadanku sobie wyszedłem na rowerek. Do sopotu szosą, później szukałem wjazdu do lasu :P (~20km) Następnie plątanina szlakami, nie wiem w jakiej kolejności i w jakiej ilości je zmieniałem :) ALe był zielony, czarny, żółty, niebieski, czerwony i jeszcze jakieś dziwne z paskami bocznymi żółtymi zamiast białych :D Wyjechcałem z lasu obok Pustek Cisowskich
Gdynia=>sopot=>gdańsk=>w większości niebieskim rowerowym [masakryczne błoto po wczorajszych opadach] dolina radości, diabelska skała => powrót do domu, bo noga do potoczku wpadła(przemoczony but :{ )
Z serwisu do domu, po drodze mały teścik naprawy :) po ciemku :| w lesie o takiej porze g.... widać. W lesie spotkałem jadącą bez świateł (!) cieżarówkę z drewnem oraz 2 quady